Dzień, który nie pozwala zapomnieć, że jesteśmy Ukraińcami

Alisa-Melnyk

Podczas studiowania za granicą stajesz się patriotą. I nieważne, jakim kosmopolitą byłeś dotąd i czy uważałeś się za takiego. A Dzień Jedności Ukrainy, obchodzony 22 stycznia umacnia to dręczące uczucie patriotyzmu. Zwłaszcza, że w czasie święta, Ty zdajesz sesję i nie masz możliwości być ze swym narodem.

Najpierw nie miałam odwagi pisać w języku polskim o tematach ukraińskich. Z powodu pewnych stereotypów, które są tworzone przez – chyba normalne – pragnienie narodu polskiego oraz ukraińskiego do zachowania ich integralności. Ostatecznie, wydało mi się jednak, że wydarzenie, o którym chcę wspomnieć, nie jest takie zwyczajne. I chyba wiedza o nim pozwoli Polakom lepiej poznać nas, Ukraińców.

Na początek trochę historii Ukraińców, która w Polsce, pomimo bliskości geograficznej i kulturowej, nie jest chyba dobrze znana. Mimo, że Ukraińcy, jak i Polacy pod zaborami, byli przez setki lat podzieleni, żyjąc pod rządami różnych imperiów, zachowali marzenie o własnym państwie wolnym i niezależnym. To marzenie udało się spełnić dopiero w XX wieku. Święto Jedności Ukrainy obchodzone jest 22 stycznia, na pamiątkę podpisania aktu zjednoczenia Ukraińskiej Republiki Ludowej z Zachodnioukraińską Republiką Ludową w 1919 roku.

To było zjednoczenie wschodnich i zachodnich Ukraińców, żyjących po obu stronach Dniepru, w jeden naród, pod hasłem: „Wschód i Zachód razem.” Dlatego Dzień Jedności Ukrainy można porównać wagą do  polskiego Święta Niepodległości z 11 listopada. Co prawda niepodległość Ukrainy uzyskaliśmy w 1991 roku, ale w 1919 zyskaliśmy coś równie ważnego dla przetrwania narodu – jedność.

Foto: Alisa Melnyk

Jeśli chodzi o tegoroczne uroczystości, to cieszę się, że w Dzień Wolności Ukraińcy nie byli bierni, а uczcili ten dzień „żywym łańcuchem”. Inicjatorem i organizatorem akcji jest organizacja społeczna Kozackie Bractwo „Spas”, a pierwowzorem stał się pierwszy żywy łańcuch na Ukrainie, który w styczniu 1990 roku połączył Kijów i Lwów.

Ponadto, w Kijowie na moście Patona kilkuset patriotów – głównie młodzi ludzie – zgodnie z tradycją, symbolicznie połączyli żółto-niebieską flagą brzegi Dniepru. Z kolei w Galicji symbolem zjednoczenia Wschodu i Zachodu stały się… pączki. Na głównym dworcu kolejowym aktywiści częstowali nimi pasażerów pociągu Charków – Lwów.

Naprawdę miło było mi usłyszeć, że Dzień Jedności Ukrainy był obchodzony nawet w polskim Lublinie. Z drugiej strony, przykre jest, że Ukraińcy w Rzeszowie jakby obojętnie podeszli do tego święta. Jeśli jednak głębiej się zastanowić, jeśli Dzień Jedności Ukrainy mielibyśmy obchodzić z pustką w duszy, lepiej już nie obchodzić go wcale. Powinno to być nie papierkowe święto, a prawdziwe, pełne głębokiego znaczenia.

Chciałoby się, żeby Ukraińcy znali i szanowali swoją historię, a co najważniejsze – wynosili z niej lekcje. Dzień Jedności Ukrainy to nie jest tylko kolejne święto z kalendarza państwowego. Jedność – to wspomnie o ukraińskiej przyszłości, o tym, że jesteśmy jednym narodem, chociaż bardzo zróżnicowanym (nie będę tutaj po raz kolejny podejmowała nudnego tematu „Wschód-Zachód”).  W różnorodności jest nasza siła. Razem możemy znacznie więcej, niż każdy oddzielnie.

I pamiętajmy: Być Ukraińcem w Polsce – znaczy być Ukraińcem do kwadratu!

Nataliia Sikora

Foto: Alisa Melnyk

  • Alicia

    Wruszający temat.
    Byłam uczęsnikem takich akcji. To naprawdę wzmacnia myśl że rzeczywiście jesteśmy jednym narodem.

PARTNERZY:
Rekrutacja WSIiZ!