I Festiwal podróżniczy „7 kultur świata”

Aleksander Doba

17-19 kwietnia w Rzeszowie w hotelu Bristol polscy podróżnicy opowiedzieli o 7 krajach. Zostały zaprezentowane narodowe tańce z różnych stron świata, polskie potrawy, muzyka i zdjęcia. Gwiazdą Festiwalu był Aleksander Doba, Podróżnik Roku 2015 w ogólnoświatowym konkursie „National Geographic”.

Dzień pierwszy – „Wieczór z gwiazdą”

O 19:00 w sali konferencyjnej hotelu Bristol za okrągłymi stołami z białymi obrusami zebrało się 200 miłośników podróżowania, żeby posłuchać opowieści Aleksandra Doby. 68-letni pasjonat wypraw dwa razy samotnie przepłynął kajakiem Atlantyk. Pierwsza wyprawa odbyła się w 2010 roku z Afryki do Ameryki Południowej i zajęła 99 dni. Druga rozpoczęła się 5 października 2013 roku w Lizbonie i skończyła się 19 kwietnia 2014 roku na Florydzie w New Smyrna Beach.

Wszystko zaczęło się od ambitnego marzenia o przepłynięciu kajakiem Oceanu Atlantyckiego, czego nikt wcześniej nie dokonał. Aleksander Doba przyszedł do Andrzeja Armińskiego, projektanta jachtów w Szczecinie, ze szkicem kajaku, którym można by pokonać ocean. Po kilkumiesięcznym projektowaniu, budowaniu i wodnym próbom, transport był gotowy do podróży. Kajak zawierał baterie słoneczne, wewnętrzną małą kajutę, dużo zapasów jedzenia i spalarkę do zdobycia wody pitnej, dzięki której w godzinę można było otrzymać 3 litry odsolonej wody. Został też wyposażony w nadajnik, za pomocą którego opiekuni wyprawy ze strony Europy i Ameryki mogli śledzić trasę przepływu.

Aleksander Doba miał ze sobą dwa telefony satelitarne – mógł wysyłać SMS-y, krótkie wiadomości lub nawet porozmawiać. Jak opowiadał sam podróżnik, nie miał zbyt dużo wolnego czasu, ponieważ musiał 8-12 godzin dziennie wiosłować, co robił zawsze w nocy, kiedy temperatura powietrza spadała do 25 stopni. – Wiosłowałem patrząc na gwiazdy. To wspaniałe uczucie. A tych spadających gwiazd widziałem mnóstwo. I moim życzeniem zawsze było, żebym szczęśliwie dopłynął do Ameryki – opowiadał Doba.

W Trójkącie Bermudzkim wiały silne wiatry, które utrudniały podróż. Mężczyzna wiosłował, ale kajak nie poruszał się do przodu. Opiekunowie z Ameryki otrzymywali sygnały o jego lokalizacji i nie rozumieli, dlaczego cały czas kręci się w kółko. 13 godzin później byli na miejscu. Okazało się, że pomoc nie jest potrzebna, kajak jest w dobrym stanie, wiatr ucichł, a Doba czuł się dobrze. Jednak był bardzo szczęśliwy – po pięciu miesiącach samotności zobaczył ludzi.

Podróżnik kontynuował swoją drogę samodzielnie, ale zwrócił się o pomoc, gdy był w pobliżu raf koralowych. Kajak miał problemy z ich ominięciem. Dodatkowym utrudnieniem był brak światła.

We Florydzie na Dobę czekały tłumy ludzi i dziennikarzy, a sam bohater po wyjściu z kajaka miał problemy z równowagą. Kiedy doszedł do trawy, upadł na nią, krzycząc: „Ameryka!”

Następny celem podróżnika jest wyprawa z Ameryki Północnej do Europy. Prawdopodobnie będzie trudniejsza przez zimniejszą wodę, ale podróżnik wierzy, że kiedy człowiek ma ambitny cel, musi zrobić wszystko, by go zrealizować. Wyprawa została zaplanowana na 14 maja 2016 roku.

Pomiędzy opowiadaniami Doby, uczestnicy Festiwalu mogli posłuchać muzyki na żywo, spróbować regionalnych potraw i wziąć udział w degustacji piwa.

Dzień drugi – „W poszukiwaniu egzotyki”

Drugi dzień imprezy zaczął się o 14:00. Ludzie wchodzili do sali konferencyjnej hotelu Bristol, siadali na wybranych miejscach, podchodzili do stoisk prezentujących różne kraje i próbowali przygotowanych potraw. Goście Festiwalu oczekiwali na opowieści o Indiach, Kubie, Afganistanie i Argentynie.

Pierwsza prelekcja odbyła się pod tytułem „Nieprawdopodobne Indie”, a przewodnikiem została Monika Feliksiak, która już 52 razy odwiedziła ten kraj. Prowadząca była przebrana w narodowy strój indyjski w kolorze zielonym.

Na dużym ekranie pojawiły się zdjęcia z Indii i Feliksiak zaczęła opowiadać. Na początek o powierzchni kraju, o stolicy, położeniu geograficznym, tradycjach, obywatelach i ajurwedzie. Podróżniczka powiedziała też, że najlepszym sposobem na zwiedzanie Indii jest podróż bez towarzystwa. W taki sposób możemy spotykać się z mieszkańcami tego kraju, poznawać nie tylko widoki, ale również naród. – 60% populacji Indii cały czas jeszcze mieszka na wsi. Większość wsi północnych to są wsie, które zatrzymały się w średniowieczu i nie za bardzo chcą  z niego wyjść. Dzięki czemu turyści mają możliwość w jednym miejscu zobaczyć i tradycję, i rzemiosła, które nie zmieniają się od dwustu, trzystu, czasami pięciuset lat – opowiadała Feliksiak.

Podróżniczka wytłumaczyła też, na czym polega ajurweda – osobliwy rodzaj medycyny indyjskiej, składający się z masażu, ćwiczeń fizycznych i oddechowych – dzięki której możemy uleczyć duszę.

Kobieta opowiadała też o najczęściej spotykanych zwierzętach: psach, małpach i słoniach. – Byk i małpki są uważane za święte w Indiach. Dbając o swój los, który czeka na człowieka w następnym życiu, mieszkańcy, wychodząc z domu, biorą ze sobą mały kawałek chleba albo czegoś jeszcze dla małpek. Wierzą, że karmienie świętych zwierząt poprawiają karmę – mówiła Feliksiak.

Rzeka Ganges w mieście Varanasi jest bardzo osobliwym miejscem dla pielgrzymów hinduizmu. Codziennie rano dokonują tam rytualnej kąpieli, a w ciągu dnia medytują na schodach obok rzeki. Ciekawostką jest to, że Ganges jest nie tylko świętą rzeką, ale również jedną z najbardziej brudnych na świecie: – Jednocześnie to jest miejsce, gdzie znajduje się najważniejszy punkt kremacyjny, gdzie wolno kremować przez całą dobę. W jednym miejscu ludzie wchodzą do wody, kawałeczek dalej piorą, a po przeciwnej stronie schodów odbywają się przez całą dobę kremacji – dzieliła się spostrzeżeniami kobieta.

Bardzo przyjemnie podróżniczka wspomniała o stosunku Hindusów do cudzoziemców. Mieszkańcy Indii z radością przyjmują innych ludzi, nie patrząc na kolor skóry ani na wyznanie.

Po godzinie opowiadania, na scenę wyszedł zespół „Rati Rasa Sindhu”, żeby przedstawić gościom taniec indyjski.

Druga prelekcja „Rewolucyjna Kuba” została zaprezentowana przez Monikę Seifert, która już od 15 lat mieszka na Kubie.

Proszę Państwa, nie ma lepszego kraju do zamieszkania. Gdybym była Harry Potterem i miała czarodziejską różdżkę, to Kubę przeniosłabym do Polski, żebyście wszyscy żyli jak Kubańczycy z wielką fiestą, siestą i manianą – zaczęła przewodniczka.

Populacja na Kubie wynosi 12 mln, z czego 7 milionów idzie do pracy, ale nie wszyscy tam dochodzą, jak mówi Seifert. Spotkać kogoś przy pracy to ogromne szczęście. Kubańczycy są na tyle szczęśliwi, że nie potrzebują telewizorów, wszelkich plazm, Internetu, nie odczuwają potrzeby pracowania i ciągłego zarabiania. „Idź się bujać” – to jest najlepsze, co można powiedzieć mieszkańcowi Kuby.

Na Kubie jest pięć bankomatów. Pięć. W życiu moim nie zaryzykowałam i zabraniam moim turystom wkładanie karty do bankomatu. Co towarzyszka zrobi, jak wrzuci tą kartę do bankomatu i ona z niego nie wyjdzie? Do kogo towarzyszka się zgłosi? – pyta Seifert.

Wychodząc do sklepu, kubańczycy nie mówią: „Idę na zakupy”, oni mówią: „Idę szukać”, ponieważ puste półki sklepów to jest normalne zjawisko.

Mieszkańcy Kuby prawie niczego nie produkują, oprócz cygar oczywiście. Żyją głównie z turystyki. Tworzą czasem różnego rodzaju knajpy, ale sami tam nie chodzą. Aby poznać Kubę i dobrze się tam bawić, Monika Seifert poleca przyjść na nabrzeże do jakichś ludzi z gitarami, różnego rodzaju instrumentami i z nimi usiąść, potańczyć, pośpiewać, pobawić.

Na koniec prowadząca zadała pytanie: „Kto dziś pełni funkcję Prezydenta Kuby?” Pan, który odpowiedział, że to Raul Castro, otrzymał w nagrodę 5 prawdziwych kubańskich cygar.

Po wykładzie zaczął się pokaz salsy, w którym udział mogli wziąć wszyscy chętni goście.

Trzecia prelekcja miała tytuł „Nomadzi: wielka wędrówka Kirgistan-Afganistan” w opowieściach Bartka Malinowskiego.

Prowadzący opowiadał o swojej podróży do Kirgistanu, Mongolii i Afganistanu. Nie polecał podróży do ostatniego kraju.

Ciekawa była historia o niezwykłej grze, w trakcie której ciało zabitego dzika wypełnia się kamieniami lub czymś innym, a potem, jeżdżąc konno na dużym polu, przeciwnicy wyrywają go sobie z rąk, by jak najwięcej razy wrzucić go w specjalnie namalowane na ziemie kółko. W Mongolii mężczyźni grają na zwykłym polu, a w Afganistanie na błotnistym terenie. Malinowski włączył fragment filmu „Rambo 3”, w którym została pokazana ta gra.

Goście Festiwalu dowiedzieli się, że w tych miejscach nie ma waluty – ludzi wymieniają się na zasadzie barteru. Na przykład za jeden telefon komórkowy można otrzymać jednego dzika, a za 60 telefonów jaka.

Przechodząc do strony Afganistanu, podróżnicy spotkali się z trudnościami. Był Ramadan, na przejściu granicznym nie było nikogo, kto mógłby przepuścić turystów przez granicę. Kiedy wreszcie wróciła straż graniczna, nie chcieli udzielić zezwolenia na przejście. Podróżnicy musieli czekać 13 godzin, by móc wejść do Afganistanu.

Ogromna pustynia z kamieniami, suchą wypaloną ziemią, okrągłymi domami, zrobionymi z pałek i narzut, gdzieś z przyjaznymi, a gdzieś brutalnymi ludźmi – tak wyglądały Kirgistan, Mongolia i Afganistan.

Czwartą i ostatnią tego dnia prelekcję pt. „Argentyna – zmierzch dawnej potęgi” poprowadził Janusz Witek, podróżnik, który odwiedził 100 krajów na 6 kontynentach.

Występ nie był tak nasycony faktami i ciekawostkami, jak poprzednie wykłady, ale została zaprezentowana bardzo duża i jaskrawa kolekcja zdjęć. Podróżnik zaczął od południowej części kraju, za pomocą autobusów zwiedził prawie każde miejsce w Argentynie. Niektóre przejazdy z jednego miejsca na inne trwały około 42 godzin.

Witek pokazał również zdjęcia z jednego z najpiękniejszych wodospadów na świecie – Iguazu.

Po trzydziestominutowej przerwie przed gośćmi Festiwalu wystąpili Adrian Durso (tancerz z Buenos Aires) i Anna Pawłowska, prezentując tango argentyńskie.

Dzień trzeci – „Zapomniana Europa”

Trzeci i ostatni dzień festiwalu rozpoczął się punktualnie o 14:15. Goście zostali przeniesieni do romantycznej i niepowtarzalnej Francji. O czarującej ojczyźnie wina opowiadał Jacek Zalewski – miłośnik Francji, którą zwiedza od 19 roku życia. Uczestnicy wydarzenia poznali historię wynalezienia ognistego wina, jego składniki i warunki przechowywania. Nie wszyscy wiedzą, że „szampanem” wolno nazywać wyłącznie wino wyprodukowane z prowincji Szampania, skąd właśnie pochodzi nazwa i sam ten napój. Oprócz głównego tematu spotkania – „Francja – w krainie szampana” – pilot i przewodnik omówił kulturę kraju w aspekcie historycznym, religijnym i turystycznym. Po ponadgodzinnej prelekcji zespół „Cara” zatańczył kankana i burleskę, a Zalewski wyjaśnił historię i znaczenie tych tańców.

O godzinie 16:20 na scenę wszedł Piotr Rutkowski i już za chwilę wszyscy obecni martwili się losem dzieci wysłanych do Minotaura, losem zostawionej Ariadny i zdradliwego Tezeusza. „Grecja – w świecie mitów i legend” – to był temat opowieści fana greckiej kultury. Rutkowski, magister sztuki z wykształcenia, opisał również różnorodność architektury na wyspach greckich, których jest około 2500. Prelegent zaznajomił obecnych z tradycjami świąt Bożego Narodzenia, Wielkanocy, z tradycyjnym jedzeniem i kulturą „kraju oliwek”. – Żeby zrozumieć mentalność narodu, musimy rozpatrywać go w kontekście historycznym. My, Polacy, byliśmy pod zaborami dokładnie 123 lata. Wiecie, jakie spustoszenie w naszej mentalności zrobiły zabory. Teraz proszę sobie wyobrazić ponad 400 lat okupacji. To są całe pokolenia. To miało bardzo wielki wpływ na sposób myślenia i sposób pojmowania światu przez Greków – Rutkowski opowiadał o historii Grecji. Na koniec tej części festiwalu wspomniany już zespół wykonał tradycyjny taniec grecki – zorbę, który też został opisany przez znawcę tego kraju.

Mówi się, że nie ma w Hiszpanii takiego dnia, żeby nie obchodziło się jakiegoś święta. Wykład o tym, a dokładnie o fiestach, od 18:15 poprowadził Marcin Olejowski – od ponad dwudziestu lat zakochany w Hiszpanii. Po raz pierwszy pojechał tam autostopem. Oczarowany tym krajem, zapragnął zamieszkać tam na stałe. Miłość ta zaowocowała wieloma podróżami po mniej lub bardziej znanych zakątkach hiszpańskiej części Półwyspu Iberyjskiego oraz setkami zdjęć przywiezionymi z tych podróży. Opowieść Olejowskiego opierała się na fotografiach. Mówił o fiestach, które obfitują w różnego rodzaju konkursy, turnieje, spektakle teatralne, występy artystyczne, gry dla dzieci i koncerty; i o głównych atrakcjach, do których należą walki byków, niebezpieczne biegi z bykami oraz feeryczne pokazy sztucznych ogni. Podróżnik opowiadał też o ciekawej tradycji Święta Ognia – o tworzeniu rzeźb z łatwopalnych materiałów (np. z kartonów, drewna, wosku). Prace nad nimi trwają nieraz wiele miesięcy. Rzeźby przygotowują też dzieci. Wszystko po to, by stworzyć swoiste dzieła sztuki, które później zostaną spalone. Jako ostatnie palą się najciekawsze i najładniejsze rzeźby. Pod koniec wykładu goście obejrzeli pokaz ekspresyjnego flamenco.

Zakończeniem I Festiwalu Podróżniczego „7 kultur świata” było losowanie prezentów – atlasów, poradników i informatorów. Główną nagrodą były vouchery o łącznej wartości 3000 złotych od firmy „Grecos Holiday”, które są ważne do 31 października. Nagrody zostały wręczone przez organizatora i prowadzącego – Łukasza Bejstera i Piotra Rutkowskiego.

Tetiana SHATAIEVA

Kateryna NOSENKO

Zdjęcie: wikimedia.org

PARTNERZY:
Rekrutacja WSIiZ!