Krótka rozprawa o emigracji

HNCK9261

Przyjechałam do Polski prawie dwa lata temu. Dziewczynka z dwiema walizkami. Słabo mówiłam po polsku, równie słabo orientowałam się w przestrzeni i wszędzie czułam się obco. Przyjaciele powiedzieli mi, że po jakimś czasie na pewno się zasymiluję, że „nie taki diabeł straszny, jak go malują”. Uwierzyłam im. Jak się później okazało, nie była to do końca prawda.

Specjalnie chodziłam w miejsca publiczne, kosztowałam tradycyjnych potraw. Próbowałam komunikować się „łamaną” polszczyzną w razie możliwości, czy raczej potrzeby. Tak mijały miesiące w obcym, ale miłym kraju. Kraju miłym, ale obcym. Zmieniały się poglądy, poprawiały się umiejętności językowe, lecz adaptacja nie następowała. Nadal czułam się cudzoziemką, osobą, która ciągle się dostosowuje, migruje. Jak powiedziała serbska pisarka Dragica Rajcic: „Emigracja to jak garb, do którego się przyzwyczaja”.

Od zawsze chciałam pisać. Nie tylko w języku ukraińskim, również w polskim. W ojczystym języku czuję się wolna, mogę w pełni pokazać swój potencjał. W obcym zawsze istniało coś takiego jak strach przed pomyłką. Czasem jak napiszę jakiś artykuł, to sprawdzam go sto razy, żeby nie stać się idiotką, która zamiast „przyszłość” ciągle pisze „przeszłość”.

W Polsce zachwyca mnie dużo rzeczy, jak na przykład widoki nocnego, prawie bezludnego miasta, czy też otwartość ludzi. Lubię czasem w autobusie porozmawiać z samotnym dziadkiem, który z chęcią opowie o swoich wnukach, pasji do ogrodnictwa i zmianach w życiu po okresie PRL-u. Często spotykam się z osobami, dla których praca jest nałogiem. Chcę być wśród tego grona. Napisać książkę, otworzyć małą przytulną kawiarenkę i wspierać młodych utalentowanych ludzi. W kraju miłym, ale obcym. W kraju obcym, ale fajnym.

Jak ktoś mnie pyta, czy chciałabym zostać w Polsce na stałe, zawsze odpowiadam pozytywnie. Po dwóch latach zrozumiałam, że w cudzym państwie tak naprawdę nie ma się czego bać. Chyba, że samego siebie. Bo to właśnie ja stałam się przeszkodą w rozwoju osobistym, czekając z założonymi rękami na cud, który był bardzo niepunktualny. W takim razie zacznę działać sama. W kraju miłym…

Nelia YAKIVCHUK

zdjęcie: archiwum własne

PARTNERZY:
Rekrutacja WSIiZ!