Najlepszy sposób na jesienną melancholię, czyli wieczór z Nextpop Label

FISMOLL

Jak powinien wyglądać idealny jesienny wieczór? Wyobraź sobie przytulną, ciemną salę, na końcu której znajduje się niewielka scena. Na podwyższeniu gra ulubiony artysta, a ty siedzisz zasłuchany na podłodze – tuż naprzeciwko niego. I chociaż sala jest przepełniona ludźmi masz wrażenie, że jesteście sami. Tak było 28 listopada w Warszawie, w chłodny sobotni wieczór, który całkowicie należał do artystów wytwórni Nextpop Label.

Koncert został organizowany przez Agorę S.A. oraz Miasto Stołeczne w ramach 5. edycji Europejskich Targów Muzycznych „Co Jest Grane” w Warszawie, która odbyła się w dniach 27-29 listopada we wnętrzach Pałacu Kultury i Nauki. Odpowiedniego rytmu wydarzeniu nadał Milky Wishlake, który jako pierwszy pojawił się na scenie. Poza znanymi utworami, takimi jak „Games” czy „Bronze Age”, artysta przedpremierowo zagrał swój nowy singiel „Wait For Us”, który dopiero w poniedziałek pojawił się w sieci. Muzyk obiecał przy tym, że 19 lutego 2016 roku wyda swoją debiutancką płytę.

Po występie Milky Wishlake salę ogarnęły cudowne, melancholijne klimaty Oly. Zaczęła ona od ulubionego utworu publiczności zatytułowanego „Afterlife”, natomiast przechodząc do „The Loneliest Whale On Earth” powiedziała:

- Jest to historia jednego wieloryba, który pływał sam, czasami wszyscy czujemy się podobnie.

Podczas występu Oly jak zawsze nie zabrakło tej intymności oraz wewnętrznego spokoju, który ogarnia każdego, kto kiedykolwiek słuchał jej magicznej muzyki na żywo.

Kolejną kobietą, która podbiła wrażliwe serca widzów była przepiękna Lari Lu. Wykonała kilka singli z ubiegłorocznej płyty „11”, jednak wiele z nich otrzymało zupełnie inne brzmienie w postaci remiksów:

- Będziecie mieli okazję usłyszeć więcej w warszawskiej „Stodole” już 22 stycznia – zapowiedziała artystka.

Elektroniczne rytmy Lari Lu powoli zmieniały się w jeszcze bardziej klubową muzykę, łącząc w sobie elementy electro-popu i niekiedy dubstepu w wykonaniu Baasch. Jego męski, głęboki wokal wprowadził publiczność w niemal inną rzeczywistość, pozostawiając po sobie niesamowitą muzyczną ekstazę.

Niemniej jednak, kiedy na scenę wreszcie wyszedł Fismoll, czas niby się zatrzymał: wydawało się, że nie istnieje nic, oprócz tej sali, sceny i utworów z przepięknych płyt „Box of Feathers” oraz „At Glade”. Chciał tylko jednego – zagrać jak najwięcej dla publiczności, a publiczność pragnęła jak najwięcej usłyszeć. Przed wykonaniem piosenki „Tales”, głos Fismolla zadrżał:

- Ten utwór napisałem po śmierci dziadka, jest o nim. Pamiętam jak razem paliliśmy papierosy, czasami też przynosił bułki.

Artysta zdradził również adresata kolejnej piosenki pod tytułem „Soldier”:

- Ona jest do Boga napisana - przyznał się.

Czas leciał szybko, dlatego wkrótce Fismoll, jak i inni artyści musieli się pożegnać. Pozostały jednak dreszcze emocji, wzruszone serca oraz niesamowite wspomnienia w postaci krótkich filmików ze zdjęciami pod hashtagiem #europejskietargimuzyczne oraz #cojestgrane, #nextpoplabel.

Olha KOTSABA

zdjęcie: Olha Kotsaba

PARTNERZY:
Rekrutacja WSIiZ!