Nie chce powiedzieć, że jestem spełniony, bo takie stwierdzenie jest podsumowaniem

12336388_955379387870114_470878576_n-001

Jeden z najbardziej znanych zespołów w Polsce, który z powodzeniem połączył muzykę Podhala z nowoczesnymi brzmieniami oraz rockową estetyką. „Drugie pół” to czwarty album studyjny zespołu Zakopower. Po koncercie w Rzeszowskim klubie LUKR z Sebastianem Karpielem-Bułecką czyli wokalistą, skrzypkiem oraz liderem zespołu rozmawiała Klaudia Kucharska.

Pressja: Jakie emocje towarzyszyły ci podczas koncertu w Rzeszowie?

Sebastian Karpiel-Bułecka: Trudno jest mi to opowiedzieć, ponieważ granie w takim miejscu, przed taką publicznością, jest dużym wyzwaniem. Kiedy już się to dzieje, to dajemy z siebie wszystko, więc siłą naszych przeżyć te emocje są na najwyższym poziome. Dzisiejszy koncert mógłbym tak podsumować: był to jeden z bardziej emocjonalnych koncertów jakie przez ostatni czas udało nam się zagrać. Wszystko to jest wynikiem tego, w jaki sposób został przyjęty. Dla nas jest bardzo ważne, to jak ludzie reagują na to, co mamy do zaprezentowania, a tu reagowali zupełnie tak, jakbyśmy sobie to mogli wymarzyć. Podsumowując: to było naprawdę dobre granie.

P: Czyli uważasz, że był wyjątkowy?

S.K.-B.: Tak, to był wyjątkowy koncert, wyjątkowa publiczność oraz świetne miejsce pod wieloma względami. Bardzo dobrze rozwiązane akustycznie, dobry odsłuch, czyli granie muzykom tutaj sprawia przyjemność. Bardzo ważne jest to, jak my się słyszymy na scenie, słyszeliśmy się w taki sposób, że to napędzało nas do dawania z siebie jak najwięcej.

P: Drugie pół jest czwartym albumem autorskim, a szóstą z kolei płytą. Jestem ciekawa skąd czerpaliście inspiracje i jak powstała płyta?

S.K.-B.: Inspiracje czerpaliśmy z życia, bo tak zwykle jest, że opowiadamy na naszych płytach o ty, co nas spotkało w życiu, o tym czego doświadczyliśmy i co przeżyliśmy. Są to opowieści o naszych doświadczeniach. Nagrywaliśmy tak samo jak nasze wszystkie poprzednie płyty. Pierwsze powstają kompozycje, które napisał Mateusz Pospieszalski. Następnie dopisaliśmy do tego teksty, wspólnie z moim kolegą Bartkiem Kudasikiem. Po czym spotkaliśmy się w sali prób, gdzie próbowaliśmy to wszystko zagrać. Na końcu kiedy już to wyćwiczyliśmy, to weszliśmy do studia. I tak ta płyta powstała.

P: Podczas jednego z wywiadów powiedziałeś: „Pamiętam, że często, kiedy miałem jakieś rozterki, wsłuchiwałem się w teksty piosenek puszczanych w radio. Szukałem w tych tekstach dla siebie ratunku”. Czy chcesz, aby fani, którzy słuchają waszej muzyki, traktowali nową płytę jako ratunek w słowach, jak sam kiedyś powiedziałeś?

S.K.-B.: Ratunek to za duże słowo, chodzi o wsparcie, drogowskaz. Pamiętam, że często miałem tak, gdy w moim życiu działo się coś nieprzewidywalnego, co mnie przybijało, sprawiało smutek. Automatycznie wtedy przyłapywałem się na tym, że wsłuchuje się w teksty piosenek. Trzeba wielką wagę przywiązywać do tego, kiedy się te piosenki tworzy oraz żeby pisać o czymś. Trzeba pisać o swoich przeżyciach, doświadczeniach, rozterkach  i problemach, po to żeby kiedyś ktoś mógł z tego coś zaczerpnąć. Aby to mogło kogoś, kto to usłyszy, naprowadzić na inną drogę, która pomoże przetrwać ciężkie i trudne chwile. Artysta musi być jak drogowskaz.

P: Po pierwszym koncercie w Krakowie na nowej trasie koncertowej zostałeś zapytany o oczekiwania właśnie co do trasy koncertowej. Powiedziałeś, że życie nauczyło cię nie mieć tych oczekiwań, aby potem nie być rozczarowanym. Teraz kiedy patrzysz na to z perspektywy czasu jestem pewna, że możesz ocenić czy te oczekiwania, które skrywałeś głęboko w sercu, spełniły się?

S.K.-B.: Tak, jeżeli popatrzę na dzisiejszy koncert, to absolutnie jestem spełniony jako artysta, jako muzykant i jako twórca. To był dobry czas. Trzy godziny, które spędziłem na scenie nagrodziły mi wiele godzin pracy nad nową płytą. Zawsze mogło być lepiej, jednak nie mówię o tym koncercie, tylko o tym, co się dzieje z naszym materiałem w tym momencie. Przy poprzedniej płycie było łatwiej, mieliśmy przebój „Boso”, który zaistniał nad nami. Nie spodziewaliśmy się, że to pójdzie w taką stronę. Kiedy wydaliśmy nową płytę po tym materiale, który stworzyliśmy przed pięcioma laty, wszystko jest porównywalne do tego co się wydarzyło wtedy. Jest trudniej, inaczej. Krótki okres upłynął od kiedy wydaliśmy nową płytę, dlatego nie chce robić podsumowań, bo w ciągu kilku miesięcy może się to wszystko zmienić. Jeżeli ta płyta nie osiągnie takiego sukcesu jak „Boso”, to nie będę nad tym ubolewał. Nagrywaliśmy nową płytę absolutnie z premedytacją, mówię tu o materiale, który na tej płycie się znalazł. Chcieliśmy nagrać coś, co będzie absolutnie odstawało od poprzedniej płyty, co będzie trudniejsze, bardziej wymagające, inne. Nie o to chodzi w muzyce, aby stać w miejscu, tworzyć wszystkie płyty takie same; chodzi o to, żeby się rozwijać, aby każda płyta była inna. Także o to, aby ten nowo stworzony materiał pokazywał, że zespól ma szerokie horyzonty, różne i większe możliwości, oraz że się rozwija.

P: Odbiegając od tematu trasy koncertowej, piosenka „Tato” zaczyna się od słowa „Synku”, a jak wiadome masz córkę…

S.K.-B.: Tak naprawdę ta piosenka mówi o oczekiwaniu na bycie rodzicem. Absolutnie płeć tu nie jest ważna, mogła być córka, mógł być synek. Ja mam córkę i bardzo się z tego cieszę. Napisaliśmy piosenkę o synku ponieważ tak nam się lepiej rym układał w danym dniu. Sens, i tu trzeba się do niego skłonić, jest taki, w jaki sposób chciałem powiedzieć o moich rozterkach, lękach oraz radościach, które towarzyszyły mi podczas oczekiwania na dziecko.

P: Co chciałbyś aby czuła twoja kilkumiesięczna córka Antosia słuchając tego utworu za kilka lat?

S.K.-B.: Jest jeszcze mnóstwo czasu zanim ona dorośnie, ja pewnie przez ten okres zdążę napisać wiele piosenek. Chciałbym żeby czuła, że ma fajnego tatę, w miarę wrażliwego, że był skłonny do tego, aby napisać taki tekst i żeby w taki sposób go zinterpretować. Jeżeli tak do tego podejdzie, to będzie dla mnie wielka nagroda. To nie jest jednak najważniejsze, ponieważ tak naprawdę największą nagrodą dla mnie byłoby, gdyby moja córka, jak już będzie dorosła, przyszła do mnie i powiedziała mi, że chciałaby takiego ojca dla swoich dzieci jakim ja byłem dla niej. To byłaby dla mnie największa nagroda. Wszystkie artystyczne zawirowania, teksty, czy ona je zrozumie, co pomyśli i jak to zinterpretuje – to nie jest ważne.

P: 13 listopada – także w klubie – LUKR odbył się koncert zespołu LemON, w jednym z wywiadów powiedziałeś, „Kiedy zdarza mi się zagrać na koncercie czysto po góralsku, widzę, że ludzie są tym zachwyceni. Widzę też, jakie nowe zespoły przypadają do gustu Polakom, na przykład inspirujący się kulturą łemkowską LemON”. Czy widzisz oprócz tego jakieś podobieństwo między Zakopower i Lemon?

S.K.-B.: Podobieństwo leży w inspiracji. Igor absolutnie jest osadzony w kulturze łemkowskiej i to słychać w sposobie jego śpiewania, interpretacji piosenek. Podkreśla to także wieszając flagę łemkowską na mikrofonie. To jest fajne, cieszę się, że tego typu zespoły, które bazują na swojej kulturze i korzeniach osiągają sukces. Życzę im jak najlepiej i bardzo ich szanuje. Mieliśmy okazję zaśpiewać razem na naszym dziesięcioleciu piosenkę „Bóg wie gdzie”, było to dla mnie naprawdę świetne doświadczenie i trzymam za nich kciuki.

P: „Miłość do muzyki, do architektury i do kobiety. Dzięki miłości ma się poczucie, że wreszcie jest się na dobrej drodze i chce się na świat patrzeć oczami chłopca, który wierzy i nie kalkuluje.” Czy jesteś spełniony i w pełni osiągnąłeś to czego pragniesz?

S.K.-B.: Tak, jestem spełniony w wielu względach. Jako mężczyzna, ponieważ mam wspaniałą rodzinę, córkę, kobietę u mojego boku, która jest absolutnie wybitna. Robię w życiu to, co kocham, mogę grać, śpiewać. Oczywiście chcę więcej, chciałbym aby każda kolejna płyta była dobrze odebrana, żebym się rozwijał jako muzyk, chciałbym być coraz lepszy w tym co robię i mam z tym związane marzenia. Nie chcę powiedzieć, że jestem spełniony, bo tego typu stwierdzenie jest podsumowaniem, a ja jestem jeszcze – według mnie – na początku tej drogi. Chciałbym od życia więcej, chcę się rozwijać. Myślę, że na tego typu stwierdzenie dopiero przyjdzie czas.

P: Masz wspaniałą kobietę przy swoim boku, zespół z którym nagrałeś kolejną płytę i córkę, a jak wiadomo dziecko wiele, o ile nie wszystko, w życiu zmienia. Zwolnisz teraz tempo i w pełni poświęcisz się rodzinie czy może zaczniesz więcej tworzyć właśnie dla nich?

S.K.-B.: Czas pokaże jak będzie, pewnie muszę zmienić swoje życie, nie mogę już tak beztrosko żyć. Bycie rodzicem, ojcem, jest czymś wyjątkowym. W moim życiu się to zdarzyło i jest to dla mnie wielką nagrodą, nobilitacją oraz wielkim szczęściem. Jest mi dobrze z tą sytuacją, chcę aby ona trwała. Czekam na następne wyzwania i mam nadzieję, że uda mi się to wszystko pogodzić: drogę artystyczną z byciem dobrym ojcem.

Rozmawiała: Klaudia KUCHARSKA

zdjecie: Klaudia Kucharska

PARTNERZY:
Rekrutacja WSIiZ!