Piłka nożna po aneksji i w trakcie wojny

Ukraina po aneksji Krymu

Ukraińska extra liga bardzo się zmieniła po eskalacji sytuacji w kraju. Wiosną 2014 roku Krym został anektowany przez Rosję i zaczęła się wojna w obwodach donieckim i ługańskim. Ukraiński Związek Piłki Nożnej został zmuszony do podjęcia trudnych decyzji, podobnie jak kluby piłkarskie z Donbasu i Krymu.

Władze krymskiego klubu „Sevastopol” zaraz po okupacji półwyspu przez Rosję podjęły decyzję, że chcą występować w lidze rosyjskiej. Nie było to proste nawet dla Rosyjskiej Federacji, która obawiała się, co na to wszystko powie UEFA i FIFA. Trzeba pamiętać, że Rosja to organizator najbliższych mistrzostw świata w piłce nożnej. Przez pół roku trzy kluby piłkarskie z Krymu grały w lidze rosyjskiej: „Żemczużyna” (Jałta), TSK „Simferopol” i „SKFC” (Sewastopol). Wcześniej „TSK” i „SKFC” były zarejestrowane na terenie kontynentalnej Ukrainy jako „Tavria” i „Sevastopol” i nie miały prawa korzystać ze swoich nazw oraz wystąpić w innych rozgrywkach pod tymi nazwami. Kluby zostały zarejestrowane na terenie Rosji pod nowymi nazwami i przyjęte do niższych lig w grupie południowej. Przypomnę, że ze względu na duże odległości geograficzne w Rosji piłkarskie ligi są podzielone na strefy.

Decyzje Rosjan nie spotkały się z akceptacją ze strony ukraińskiej. Ukraiński Związek Piłki Nożnej (Federacja Futbolu Ukrainy – FFU) sprzeciwił się rozgrywkom ligi rosyjskiej na terytorium państwa ukraińskiego. Rząd ukraiński nie uznaje przecież aneksji Krymu. Zgodził się nawet, aby kluby funkcjonujące na Krymie przeniosły się z półwyspu do kontynentalnej części Ukrainy, żeby kontynuować w taki sposób udział w extra lidze Ukrainy. Kluby z Krymu nie zgodziły się na to. Chciały prowadzić rozgrywki u siebie, a na to z kolei nie zgadzała się FFU.

W trudnej sytuacji znalazła także UEFA (Unia Europejskich Związków Piłkarskich). Z jednej strony nie zgodziła się na to, żeby krymskie kluby przeszły do ligi rosyjskiej, a z drugiej zaakceptowała propozycje krymskich federacji piłki nożnej, by stworzyć własną ligę, do której należałoby 8 drużyn. Problem jest z finansowaniem. Nie wiadomo, co na to wszystko UEFA. Brakuje też zdania strony rosyjskiej, a także FFU. Pojawia się jeszcze jedna przeszkoda. Nawet jeśli nowa liga rozpoczęłaby rozgrywki na Krymie, to mecze mogłyby odbywać się jedynie na trzech stadionach. To w znacznym stopniu utrudnia prowadzenie rozgrywek ligowych na zawodowym poziomie.

Skomplikowana jest sytuacja klubów piłkarskich z Donbasu. Najlepszy z nich, czyli „Shakhtar” (Donieck), który regularnie gra w Lidze Mistrzów czy Lidze Europejskiej, przeprowadził się do Kijowa. Stadion w Donbasie został częściowo zniszczony. W tej chwili to przede wszystkim miejsce, gdzie udzielana jest pomoc humanitarna prowadzona przez klub. „Shakhtar” rozgrywa swoje mecze we Lwowie. To skomplikowany problem dla klubu, o czym często wspomina trener – Mircha Luciusku. Zwraca także uwagę na trudną sytuację samej drużyny, jej stan psychiczny i moralny. Paradoksalnie klub nie ma kłopotów finansowych.

Ługańska drużyna „Zoria” przeprowadziła się do Zaporoża. Klub ma problemy finansowe, ale prezes postarał się o fundusze i udało się zatrzymać najlepszych piłkarzy i trenera. Zupełnie inaczej jest w klubie „Metalist” (Charków). W drużynie występowali głównie piłkarze z Ameryki Południowej. Po wybuchu wojny na Ukrainie zrezygnowali z gry w „Metaliście”. W tej chwili drużynę tworzą wyłącznie Ukraińcy.

Inne kluby z Donbasu radzą sobie zupełnie dobrze. Na przykład „Olimpik” (Donieck). Po przeprowadzce do Kijowa zdołał nawet przygotować się do nowego sezonu ligowego w Arabii Saudyjskiej i Turcji.

5 marca na Krym przylecieli przedstawicieli UEFA – delegacja prowadzona przez członka komitetu wykonawczego, Mirchę Sandu. Przez trzy dni przebywania na półwyspie przedstawiciele spotykali się z prezesami klubów-kandydatów do jeszcze nieistniejącej ligi piłkarskiej Krymu. Zwiedzili także główne obiekty sportowe. Nie byli zadowoleni ze stanu murawy i samej liczby stadionów (trzy). Strony zdecydowały się omówić główne kwestie na spotkaniu zorganizowanym prze UEFA w Nionie. – Liczba drużyn, kiedy zaczną się rozgrywki, jak będą finansowane – nie mamy odpowiedzi na te pytania. Najważniejsze to stworzenie ligi – w tym zgadzamy się z krymskimi funkcjonariuszami. To nasza pierwsza wizyta na Krymie, teraz jest za wcześnie, by o czymś mówić. Negocjowaliśmy, zostały poruszone wspólne kwestie – internetowe wydanie „R-Sport” cytuje jednego z członków delegacji, Franciszka Laurenca.

22 marca w Nionie Laurenc przedstawił stan krymskiej piłki nożnej po wizycie przedstawicieli UEFA. Na spotkaniu byli przedstawiciele Piłki Nożnej Krymu i klubów z półwyspu. – Następny krok to spotkanie prezesów krymskiej piłki nożnej z przedstawicielami FIFA, w tym omówienie rejestracji piłkarzy. Myślę, że spotkanie odbędzie się w ciągu najbliższych dwóch tygodni. W końcu kwietnia czy na początku maja powtórzymy wizytę na Krymie – powiedział Laurenc internetowemu wydaniu sport.ru. Przedstawiciel zwrócił także uwagę na to, że UEFA zrobi wszystko, żeby turniej na Krymie zaczął się jak najszybciej, ale wszystko zależy od władz krymskich klubów, przed którymi zostały postawione zadania do wykonania.

Wojna bardzo skomplikowała sytuację piłki nożnej i rozgrywek ligowych na Ukrainie. Coraz mniej kibiców przychodzi na mecze. Kilka drużyn, zmuszonych do przeprowadzenia się do innych miast na wschodzie Ukrainy, wiele na tym straciło. Wraz ze wzrostem zagrożenia atakami terrorystycznymi część kibiców zaczęła oglądać mecze w telewizji i zrezygnowała ze wspierania ulubionej drużyny na stadionie. Cyfry mówią same za siebie: w sezonie 2013-2014 na mecze ukraińskiej extra ligi przychodziło średnio 62 655 kibiców, a w sezonie 2014-2015 tylko 16 416 – ponad 45 tys. mniej. Na początku 2015 roku na spotkanie między „Wolynią” (Luck) a „Illiczowcem” (Mariupol) przyszło tylko 45 widzów.

Vladyslav TSOVMA

Źródło obrazu: wikipedia.org

PARTNERZY:
Rekrutacja WSIiZ!