Świat zamknięty w czterech ścianach

7708550.3

„Dawno, dawno temu, zanim przyszedłem na świat, płakałaś i oglądałaś TV całymi dniami, aż stałaś się zombie. Ale kiedy spadłem z nieba przez okno dachowe, do pokoju kopałem cię od środka: „bum bum” i wypadłem na dywan z otwartymi oczami, a ty przecięłaś sznurek i powiedziałaś: „Witaj Jack”.

Tymi słowami mały Jack (Jacob Tremblay) otwiera nam drzwi do swojego świata – rzeczywistości „upchanej” w cztery ściany z oknem dachowym i szczelnie zamkniętymi drzwiami. Obrazy jakie dostarcza mu pudło telewizora są jego jedynym światem, w którym nie ma rozróżnienia na to, co prawdziwe i fikcyjne, realne i zmyślone. Prowadzony przez Jacka monolog, pozwala nam na głębsze doznanie emocjonalne, zwłaszcza kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, że nasz bohater ma tylko 5 lat. Jego filozoficzne refleksje sprawiają, że w naszych oczach Jack jest niezwykle mądrym jak na swój wiek chłopcem. Jego życie wraz z mamą, nazywaną przez niego „Ma” (Brie Larson) ogranicza się do „zamkniętego pudła”, w którym znajdują się, wydawałoby się, najpotrzebniejsze człowiekowi do życia przedmioty. Każdy z nich jest traktowany przez Jacka z niezwykłą troską. Każdy dzień rozpoczyna od oficjalnego przywitania się z nimi, a na koniec dnia kończy swój „rytuał” symbolicznym „Dobranoc”.

Dla nas, ludzi żyjących w świecie pełnym udogodnień, dostrzeganie głębi w banalnych i oczywistych rzeczach nie jest czymś oczywistym. W trakcie filmu skłaniamy się do refleksji nad życiem i jego złożonością z prostych rzeczy. Pierwsze 30 minut filmu jest jakby wystawieniem widza na próbę. Po wrzuceniu na głęboką wodę, domyślamy się, o co w tym wszystkim chodzi i dowiadujemy się przyczyny takiego stanu rzeczy.

Jak w każdym filmie, tak i w tym pojawia się czarny charakter. Jest nim Stary Nick – porywacz, którego ofiarą przed kilkoma laty stała się nastoletnia Ma. Podczas jego wizyt Jack siedzi schowany na dnie szafy, w której może czuć się bezpiecznie. Jak łatwo możemy zauważyć, Jack ciągle funkcjonuje w głęboko ograniczonych ramach. Bez wątpienia Ma jest niezwykle silną osobowością i dobrą matką. W miarę możliwości dba o prawidłowy rozwój psychiczny i fizyczny dziecka. Przed porwaniem była cieszącą się życiem, normalną nastolatką i kochającą córeczką rodziców. To właśnie ona ma punkt odniesienia co do tego, jakimi regułami powinien się rządzić prawdziwy świat. Robi wszystko by rozwój Jacka przebiegał jak u jego rówieśników, z którymi nigdy nie miał styczności.

Gdy Jack kończy 5 lat, Ma postanawia przeprowadzić z nim poważną, „męską” rozmowę. Uświadamia mu, że jest na tyle dorosły, by poznać uroki prawdziwego życia. Jack początkowo protestuje i buntuje się na słowa o tym, że bohaterka jego kreskówek Dora, jest tylko wykreowanym obrazem, a ludzie w filmach odgrywają role i zachowania prawdziwych ludzi (których nie było dane Jackowi spotkać). Nie może uwierzyć w to, że pomiędzy pokojem i wykreowanym przez niego kosmosem jest coś jeszcze. Opowieść o rzeczywistości jest dla Jacka jak gdyby… fikcją. Mimo że nie rozumie powodu, dla którego Ma mówi mu to wszystko, postanawia pomóc jej w zrealizowaniu planu ucieczki.

Film w reżyserii Lenny ‘go Abrahamsona ze względu na formę i sposób ukazania bohaterów jest niezwykły, a w pewnym sensie nawet tajemniczy. Z pewnością skłania do refleksji i pozostawia pewną pustkę. Nie chcę zdradzić zbyt wiele, ponieważ każdy powinien obejrzeć film i „przeżyć” go po swojemu.

Według wielu „Pokój” jest prawdziwym „rollercoasterem emocji”. Ogromna ilość nominacji w różnych konkursach i wygrane są potwierdzeniem tego, że film jest naprawdę dobry. Przyznanie mu miana „rewelacyjnego” przez czytelników portalu Filmweb jest również nie małym wyróżnieniem. Moja ocena: 9/10.

Katarzyna STROHBACH

PARTNERZY:
Rekrutacja WSIiZ!